Ostatni chełmski Niezłomny. Tadeusz Hawryluk (1931-1959)

Jerzy Masłowski

Ostatni chełmski Niezłomny. Tadeusz Hawryluk (1931-1959)

5 marca 1959 r. w Leśniczówce pod Chełmem w nierównej walce z funkcjonariuszami komunistycznej bezpieki i milicji poległ Tadeusz Hawryluk – ostatni na terenie dawnego Inspektoratu Chełmskiego AK-WiN członek podziemia niepodległościowego.

Tadeusz Hawryluk urodził się 16 grudnia 1931 r. w Leśniczówce koło Chełma. Pochodził ze znanej i szanowanej w okolicy rodziny Hawryluków z Łukówka. Jego ojciec Stanisław w latach trzydziestych przeprowadził się do Leśniczówki, gdzie w centrum wsi wybudował nowy murowany dom i wzorowo uprawiał sześć hektarów ziemi. Zarówno Stanisław, jak i później jego starszy syn Mieczysław (urodzony w roku 1923), słynęli w okolicy z posiadania pięknych koni.

Hawrylukowie byli kuzynami Józefa Lewczuka, kolejarza z Chełma, którego syn Henryk „Młot” w latach 1945-1947 był jednym z organizatorów podziemia antykomunistycznego w powiecie chełmskim i dowódcą jedynego na tym obszarze oddziału zbrojnego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Henryk i Mieczysław Hawryluk byli w tym samym wieku i już przed 1939 r. połączyła ich przyjaźń oraz wspólne zainteresowania geograficzne i historyczne. Tadeusz, młodszy od nich o osiem lat, dorastał w cieniu starszego brata i kuzyna z Chełma, od dziecka marząc, że pójdzie ich drogą. Do roku 1939 ukończył dwie klasy szkoły powszechnej w Leśniczówce.

***

Od 1939 r. dom rodzinny Hawryluków był stałą bazą i schronieniem dla żołnierzy podziemia niepodległościowego. Zarówno ojciec Stanisław jak i brat Mieczysław już w grudniu 1939 r. zostali członkami konspiracji niepodległościowej – najpierw w szeregach lokalnych komórek Organizacji Zbrojnej i Organizacji Zbrojnej Obrońców Polski, a od 1942 r. do ujawnienia w marcu 1947 r. w strukturach Armii Krajowej i Zrzeszenia WiN.

Ojciec Stanisław był członkiem miejscowej konspiracji odpowiedzialnym za magazyn broni. Mieczysław pod pseudonimem „Syrena” brał udział w walce zbrojnej. Po rozproszeniu chełmskich oddziałów AK spieszących na pomoc powstańczej Warszawie w sierpniu 1944 r. został przymusowo wcielony do oddziałów Berlinga. Początkowo przebywał w jednostce we Włodawie, a następnie w 31 pułku piechoty w Białce pod Krasnymstawem. W nocy z 12 na 13 października 1944 r. wraz z prawie siedmiuset kolegami z pułku (głównie żołnierzami AK i NSZ) opuścił szeregi komunistycznego wojska i z bronią powrócił w rodzinne strony. Nawiązał kontakt z kolegami z AK i rozpoczął kolejny okres walki – tym razem z Sowietami i ich polskimi pomocnikami. Jesienią 1945 r. wstąpił do oddziału WiN por. Henryka Lewczuka „Młota” – swojego kuzyna i przyjaciela z walk w oddziałach AK. Pełnił funkcję dowódcy drużyny i szkolił nowych żołnierzy. Brał udział we wszystkich akcjach zbrojnych. Ujawnił się wraz z oddziałem w marcu 1947 r.

***

Bezpośrednio po ujawnieniu jako jeden z najbardziej zaufanych żołnierzy „Młota” został członkiem kadrowej organizacji niepodległościowej – Ruch Akcji Zbrojnej. Jej członkowie mieli pozostać nadal w konspiracji, zabezpieczyć i przechowywać broń, organizować bierny opór przeciwko Sowietom, a przede wszystkim w duchu niepodległościowym oddziaływać na młodzież. W obrębie zabudowań Hawryluków powstał doskonale zamaskowany magazyn broni, nigdy, mimo kilkakrotnych rewizji, nieodnaleziony przez UB. W 1950 r. „Syrena” został aresztowany w związku ze sprawą antykomunistycznej organizacji Polska Armia Podziemna. Przeszedł okrutne śledztwo w kazamatach UB w Chełmie i Lublinie, jednak nie podał nazwisk kolegów z konspiracji i nie przyznał się do uczestnictwa w działalności PAP. Mimo że nie udowodniono mu przynależności do tajnej organizacji, wyrokiem z marca 1951 r. skazany został na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności ze słynnego komunistycznego paragrafu nazywanego niekiedy: „wiedział, nie powiedział”. Z więzienia został zwolniony warunkowo w sierpniu 1952 r. Chcąc uniknąć inwigilacji ze strony UB i obawiając się ponownego aresztowania opuścił Leśniczówkę i osiadł jako robotnik leśny w dalekim Mirosławcu.

***

W takiej rodzinie i głównie w cieniu starszego brata – żołnierza legendarnego „Młota”, kształtowały się postawy i poglądy młodego Tadeusza na obowiązki Polaka wobec zniewolonej Ojczyzny. Zazdrościł bratu udziału w konspiracji i walkach z komunistami i marzył, aby pójść tą samą drogą.

W latach czterdziestych Tadeusz najpierw uzupełniał przerwane przez wojnę wykształcenie na poziomie szkoły podstawowej, a następnie uczył się w Państwowym Gimnazjum Gospodarstwa Wiejskiego w Okszowie pod Chełmem. Mimo osiągania bardzo dobrych wyników w nauce, szczególnie z przedmiotów ścisłych i typowo rolniczych, nie mógł, jako brat aresztowanego przez komunistów „Syreny”, myśleć o studiach wyższych. Zresztą po osadzeniu „Syreny” w więzieniu musiał pomagać rodzicom w prowadzeniu dużego gospodarstwa rolnego. Na co dzień doświadczał „dobrodziejstw” ustroju komunistycznego w postaci ciągłej inwigilacji rodziny, częstych rewizji i prześladowań ze względu na posiadanie przez ojca większego gospodarstwa rolnego (około sześć hektarów). Nieraz słyszał, że jest bratem bandyty i synem kułaka.

Ciągle szukał możliwości walki ze znienawidzonym ustrojem komunistycznym. Po wyjściu z więzienia „Syreny” próbował namówić go do kontynuowania przerwanej aresztowaniami i surowymi wyrokami działalności w ramach Polskiej Armii Podziemnej i mimo nieprzychylnej opinii brata postanowił podjąć czynną działalność przeciwko komunie.

W połowie lat pięćdziesiątych nawiązał kontakt z kilkoma byłymi żołnierzami podziemia antykomunistycznego. Do swoich planów udało mu się pozyskać jednego z żołnierzy „Młota”, Stanisława Waludę „Strusia”, który w połowie lat pięćdziesiątych wyszedł z więzienia i w obawie przed ponownym aresztowaniem zaczął ukrywać się w okolicy Leśniczówki. Nawiązał też kontakt z Henrykiem Gołębiowskim „Tarzanem” – żołnierzem AK-WiN z miejscowej konspiracji. Wspólnie zaczęli zbierać i konserwować broń, a także gromadzić fundusze na dalszą walkę. W zabudowaniach „Strusia” w Leśniczówce zbudowali dobrze zamaskowany bunkier, gdzie przechowywali broń i zdobyte podczas akcji na spółdzielnie produkcyjne i okoliczne sklepy produkty i fundusze. Pisali też i rozsyłali listy ostrzegawcze do miejscowych aktywistów komunistycznych i zbyt gorliwych w karaniu rolników milicjantów. Zapewne to ich dziełem były rozrzucone w grudniu 1954 r. ulotki antykomunistyczne odnalezione w Bukowej i Petryłowie i dostarczone przez dwóch nadgorliwych mieszkańców tych miejscowości do UB w Chełmie.

W raporcie zastępcy komendanta powiatowego MO ds. Służby Bezpieczeństwa w Chełmie mjr. Władysława Wolińskiego z 15 października 1958 r. już imiennie tej trójce konspiratorów przypisano zdobycie 145 tys. złotych podczas akcji na kasjera huty szkła w miejscowości Ruda-Opalin, a także akcję na filię Gminnej Spółdzielni w Srebryszczu. Doszło wówczas do potyczki z funkcjonariuszami MO, w wyniku której konspiratorzy stracili zabrane pieniądze, karabin i rower. Jednak w uzasadnieniu wyroku z grudnia 1959 r. jako sprawców akcji na kasjera huty wymienia się obok Hawryluka i Waludy nie Gołębiewskiego (przypisano mu tylko „udzielenie informacji”), a Jana Grzywaczewskiego. Za udział w akcji na Srebryszcze skazano dodatkowo Aleksandra Mamcarza.

Przez kilka lat byli nieuchwytni, a chełmscy funkcjonariusze bezpieki mimo zaangażowania donosicieli i niemal codziennie wypuszczanych w teren nowych agentów nie mogli odnaleźć miejsca ukrywania się konspiratorów. Dopiero w lutym 1959 r., po kolejnej udanej akcji ekspropriacyjnej na państwowy sklep w Chełmie, esbekom udało się ustalić, gdzie mogą przebywać sprawcy. Nasłana na okolice Leśniczówki agentura wspomogła miejscowych donosicieli i w marcu 1959 r. wpadła na właściwy trop.

***

5 marca 1959 r. zabudowania „Strusia” otoczył kordon milicjantów i esbeków. „Struś” został aresztowany, a Tadeusz Hawryluk poległ podczas próby wejścia esbeków do odkrytego bunkra.

W ściśle tajnej „Informacji dotyczącej działalności byłych członków band o zabarwieniu AK-WiN-NSZ za pierwszy kwartał 1959 roku” z dnia 2 kwietnia 1959 r., skierowanej do naczelnika Wydziału III SB KW MO w Lublinie mjr Woliński napisał:

(…) W I kw. br. na terenie powiatu chełmskiego napadów nie zanotowano. Natomiast w mieście Chełmie w dniu 3.II. 1959 r. porą wieczorową został dokonany napad rabunkowy z bronią w ręku na sklep MHD w Chełmie, gdzie zrabowano 53 tys. złotych. Sprawcami napadu są Chawryluk [zgodnie z oryginałem – JM] Tadeusz, Waluda Stanisław, obaj zamieszkali Leśniczówka pow. Chełm. Sprawcy napadu w dniu 5.III.1959 r. zostali ujęci przez organa MO. W czasie akcji Chawrylik [– JM] Tadeusz dokonał samobójstwa z własnego pistoletu. Samobójstwa dokonał w bunkrze, który był zorganizowany w zabudowaniach Waludy Stanisława. Poza tym za współudział w napadzie oraz udzielanie pomocy ukrywającemu się Chawrylukowi zostało aresztowanych kilka osób, którzy przebywają obecnie w KW MO w Lublinie”.

Do dziś funkcjonują dwie wersje śmierci Tadeusza Hawryluka. Pierwsza mówi o tym, że został zastrzelony przez funkcjonariuszy SB, którzy wiedząc, że konspiratorzy posiadają broń, a nie znając ilu ich może być w bunkrze, przez dłuższy czas prowadzili w kierunku otwartych drzwi zmasowany ogień z broni maszynowej. O trwającej kilkanaście minut gwałtownej strzelaninie w zabudowaniach Waludy mówili ówcześni mieszkańcy kilkanaście dni po wydarzeniach przebywającemu w Leśniczówce bratu por. „Młota” – Zenonowi Lewczukowi. Widział on wówczas zniszczony bunkier.

Druga wersja, oficjalnie przyjęta przez esbeków, mówi o samobójczym strzale Tadeusza. Być może znając z opowieści brata Mieczysława i innych członków WiN i PAP jak wyglądają przesłuchania w UB, wolał zginąć, niż oddać się w ręce komunistów.

Rodzicom Tadeusza pozwolono zabrać ciało syna i pochować na cmentarzu w Rudzie Hucie. Ojciec przez zaufanych ludzi powiadomił przebywającego w Mirosławcu Mieczysława o śmierci Tadeusza i ten z dwuletnim synem Andrzejem przybył na pogrzeb. Andrzej zapytany przeze mnie, czy po latach pamięta pogrzeb stryja, bez wahania odpowiedział, że na całe życie zapamiętał tylko jeden epizod: wynoszenie trumny z pokoju przez okno. Obraz ten to jedyne wspomnienie jego pierwszego pobytu w domu dziadków Hawryluków w Leśniczówce. Liturgię pogrzebową sprawował ksiądz z Nowin. W pogrzebie, mimo obecności w okolicy wielu esbeków i milicjantów, uczestniczyła niemal cała okoliczna ludność. Przybyli też koledzy „Syreny” z Chełma i Lublina. Tadeusz został pochowany w niedalekiej odległości od grobu zamordowanego przez ubeków w lipcu 1945 r. por. Zygmunta Urbańskiego „Iskry”, jednego z liderów podziemia antyniemieckiego i antykomunistycznego w regionie. „Syrena” po powrocie do domu rodzinnego w Leśniczówce, aby zająć się rodzinnym gospodarstwem po śmierci ojca, postawił na grobie Tadeusza pomnik z charakterystycznym napisem: „Kochanemu bratu brat z rodziną”.

***

W 1963 r. zmarł ojciec Tadeusza, którego zdrowie zostało poważnie osłabione po aresztowaniu i uwięzieniu „Syreny”, a całkowicie rozchwiało się po śmierci młodszego syna Tadeusza. Szczególnie boleśnie rodzice Tadeusza i „Syreny” odczuwali rozsiewane przez esbeków, milicjantów, ormowców i ich donosicieli pogłoski przypisujące Tadeuszowi jedynie motywy rabunkowe i obwiniające go o niemal wszystkie napady rabunkowe w okolicy, których sprawców nie udało się wcześniej ustalić. Powtarzano nawet pogłoski o zabójstwie niewinnej ekspedientki. Usilnie starano się też zniesławić przebywającego w więzieniu Stanisława Waludę „Strusia”, przypisując mu prawie wszystkie napady rabunkowe w okolicy od września 1939 po marzec 1959 r. Jednak podczas trwającego prawie dziesięć miesięcy intensywnego śledztwa nie zdołano przypisać Hawrylukowi, Waludzie i ich kolegom ani jednego przypadku obrabowania osoby prywatnej. Wszystkie wymienione w uzasadnieniu wyroku akcje dotyczyły jednostek państwowych. Pominięto natomiast w oskarżeniu i wyroku całkowicie sferę ideową, koncentrując się jedynie na akcjach ekspropriacyjnych, gromadzeniu i przechowywani broni.

Na szczęście prawda o motywach działania Tadeusza, Niezłomnego Żołnierza Rzeczypospolitej, który z racji wieku „spóźnił” się do oddziałów podziemia antykomunistycznego, przetrwała w środowisku żołnierzy AK-WiN i mimo licznych nacisków ze strony władz komunistycznych była przez lata pieczołowicie strzeżona. Tadeusz Hawryluk był bez wątpienia ostatnim na terenie dawnego obwodu chełmskiego AK-WiN żołnierzem podziemia niepodległościowego, który oddał swe młode życie w walce zbrojnej z komunistami. Mimo że jego organizacja nie mała określonej nazwy, ani też do dziś nie wiadomo, czy poza „Strusiem”, „Tarzanem” i ośmioma ich współpracownikami, skazanymi na wysokie wyroki w grudniu 1959 r. (w stosunku do Waludy i Grzywaczewskiego zastosowano dożywocie, a tylko jeden wyrok był niższy niż 6 lat), ktoś jeszcze do niej formalnie należał, jej korzenie jednak głęboko tkwiły w konspiracji akowsko-winowskiej i bezpośrednio z niej wyrastały. O ich działalności wiedziało wielu sąsiadów i mieszkańców okolicznych wiosek, jednak długo ubecy nie mogli znaleźć właściwego donosiciela.

Miejscowa ludność nazwała tych kilku ostatnich Niezłomnych „Jaskiniowcami”. To określenie podchwyciła też komunistyczna propaganda, przez długie lata kreując ich jako zwykłych rabusiów. A oni marzyli o Niepodległej i chcieli walczyć z komunistami do zwycięstwa lub, jak bohater niniejszego tekstu, do ostatniego naboju.

Artykuł z drugiego numeru kwartalnika „Wyklęci”, dostępny w sprzedaży: http://sklep.miles.iq.pl/produkt/kwartalnik-wykleci-nr-2/

Wspomnienia Wandy Szendzielarz

Wanda Szendzielarz, 1mo voto Swolkień

Wspomnienia

Ten straszny rok zaczął się od ślubu Hani z por. 4go Pułku Ułanów Zaniemeńskich, Zygmuntem Szendzielarzem i hucznego wesela w dniu 28 stycznia 1939 roku.

Bogato, strojnie, elegancko przybył orszak weselny prosto z kościoła św. Ignacego, który był kościołem garnizonowym, do balowej sali Hotelu Georgea. Bratanicę do ołtarza prowadził Witalis, pana młodego – przyszła teściowa. W chwili, gdy zwolna1 schodzili ze stopni ołtarza szczęknęły szable krzyżujące się nad głowami nowożeńców i tak pod szablami, przez szpaler kolegów Zygmunta i tłumu ludzi oglądających ślub jak widowisko na scenie, szli w nowe życie moja Hania z Zygmuntem.

W sali Georgea zestawione w podkowę stoły, balowe stroje, barwny tłum gości, oficerowie 4go Pułku Ułanów, rodzina najbliższa, a liczna. Prześliczne drużki z drużbami, Iza Oskierczanka, Wanda Mirska z Kamienpola, Tesiutka Kontkowska, Hanka Obertyńska i Hanka Młodzianowska, rwące oczy urodą, wdziękiem, strojami. Toasty, życzenia, tańce do rana!

Mieszkanie czteropokojowe na Kalwaryjskiej, urządzone przytulnie, z kosztownymi meblami, dywanami, zasłonami, miało zapewnić młodym dostatnie i spokojne bytowanie. Nie żałowano grosza na weselisko, o którym długo mówiono w Wilnie, na piękną wyprawę dla pieszczonej córki Konstantego Swolkienia z Szajkun. Nie żył od roku piękny i mądry Ojciec Hani, zabrakło rozumnego opiekuna. Syn Edzio, szedł w ślady Ojca, głęboko czujący, inteligentny, dzielny, koleżeński, prawy, z dużym poczuciem humoru. Miał iść na studia od jesieni! Zapowiadało się życie bez problemów. Hanka już mężatka, Edzio na USB.

Mijały miesiące, Hania oczekiwała syna lub córeczki, lekko to znosiła, pełna optymizmu. Miała blisko na Kasztanową, gdzie mieszkała Matka i brat, wpadała często z mężem lub sama, roześmiana, lekko patrząca na wszystko dookoła, niezbyt przejęta wiadomościami od których trzęsło się miasto. Właśnie teraz, gdy życie zaczęło się układać: majątek z paroma tysiącami ha lasów, własny dom na ul. Tomasza Zana, na Zwierzyńcu, a przy tym razem zaledwie 40 lat i wielki kapitał zdrowia i urody!

Coraz natarczywiej, głośniej, mówiono o wojnie!

Aż nadszedł dzień w końcu sierpnia, gdy zaczęły się dziać rzeczy o których strach było myśleć. Z przytulnego mieszkanka na Kalwaryjskiej, z objęć szlochającej Hani, ruszył Zygmunt do pułku, a stamtąd na wojnę, która w parę dni później rozpętała się nad Polską. Zaczęło się bombardowanie Wilna, paniczne ucieczki do schronów, brak żywności, brak opału, pieniądze straciły wszelką wartość. Ale najgorsze były wiadomości z pola walk, Niemcy parli naprzód pomimo oporu i rozpaczliwej obrony. Dnia 17 września od wschodu nastąpiła druga napaść bez wypowiedzenia wojny, zwalił się Wschód na nasz kraj. Klęska była ostateczna, teraz czekały nas tylko nędza, tułaczka i więzienia! Przerażenie ogarnęło miasto. Ulicami przelatywały czołgi, setki ciężarówek obdartych i roztrzęsionych z sołdatami o kałmuckich twarzach, przemierzały miasto w różnych kierunkach z hałasem i zaduchem. Maszerowały oddziały żołnierzy cuchnących, obdartych, przy dźwiękach przeraźliwych piszczałek i melodii… Katiuszy? Poczęto wyłapywać wojskowych, po których ginął ślad. Zapełniały się więzienia na Łukiszkach i na Subocz.

Dnia 16 listopada Hania urodziła silną i zdrową córeczkę, bez komplikacji i tego dnia zjawił się Zygmunt o którego niepokoiliśmy się od dawna. Wrócił wymizerowany aż ze Lwowa, dokąd zawieziono go wraz z innymi wziętymi do niewoli przez Sowietów. Udało mu się uciec spod konwoju i trochę piechotą, trochę furmankami w przebraniu chłopskim, dotarł do Wilna, gdzie musiał ukrywać się przed ludźmi, jak ścigane zwierzę.

Rok 1940, pamiętny potworną zimą, spędziliśmy na ul. T. Zana. Hania sprzedała meble, ubranie, wyprawną pościel, by mieć pieniądze na utrzymanie. Na szczęście Edzio zaczął pracować w piekarni, co zapewniało chleb dla całej rodziny. Była to ciężka praca w upale i zaduchu. Lokatorzy moi płacili regularnie, więc nie było biedy.

Jednym z lokatorów był prof. Nowowiejski, wykładowca języków obcych na USB, miał żonę podobno z pochodzenia Niemkę, która po przyjściu wojsk niemieckich wyprawiała z nimi orgie. Jej 18 letni syn będący w AK dostał się w ręce niemieckie i do więzienia. Na skutek starań matki uwolniony, nie wrócił do domu, ale do oddziału.

W tym to 1940 r. od wiosny dochodzić zaczęły wiadomości o masowych wywożeniach ludności z terenów zagrabionych przez Sowiety. Zabierano z wiosek, folwarków, miasteczek i dworów, właścicieli i pracowników dworskich, wywozili urzędników, zamożniejszych włościan, dzierżawców, gajowych, osadników wojskowych, nauczycieli, księży i całe zakony. Ślad po nich ginął.

Ze smutkiem wielkim dowiedzieliśmy się o wywiezieniu Oskierków z Międzyrzecza, Fiedorowiczów z Krycewicz i innych, którzy mieli odwagę pozostania w domach. Wówczas jeszcze w miastach było spokojnie i można było przetrwać czas jakiś bez trwogi. Z Międzyrzecza ciężarowym samochodem wywieźli całą rodzinę Oldzia, który już od kilku miesięcy był uwięziony w Płocku. Frania z córkami i synem żegnała dwór i ludzi stojących wokoło ganku, a nieszczęsna ciocia Jadwinia, popędzana przez sołdata, stanęła w progu ganku, w głos płacząc, wznosząc z rozpaczą ręce do nieba, siwa, trzęsąca się, w pełni świadoma iż to jest jej wyjazd ostatni.

A wiosną 1941 r. znowu poczęto mówić o wywózce ludności z różnych okolic Wilna i o mającej nastąpić takiej samej akcji w naszym mieście. Wzmogły się aresztowania i coraz natarczywiej szerzyła się pogłoska o masowym wywożeniu większości mieszkańców. W niepokoju i trosce mijały wiosenne tygodnie. W moim mieszkaniu na Tomasza Zana zamieszkała Fela, pracująca w szpitalu na Antokolu, dokąd jako pielęgniarka co dzień o świcie śpieszyła. Oczekiwali ją chorzy, witając z radością, gdyż miała niewyczerpaną cierpliwość i słodycz dla biedaków potrzebujących opieki i dobroci.

Pierwsze dni czerwca upłynęły spokojnie, aż do l3go czerwca kiedy od świtu zaczęła się akcja wywożenia ludności na Sybir, do Kazachstanu, aż na Kamczatkę. Ciężarówki, równie obdarte jak i stojący w nich sołdaci uzbrojeni po zęby, zatrzymywały się przed kamienicami i domkami według spisu od dawna opracowanego, walono kolbami w drzwi i kazano natychmiast zabierać się z rzeczami i wychodzić całym rodzinom lub pojedynczym osobom. Pozwalano zabierać ze sobą osobiste rzeczy, nawet czasem doradzając co zabierać najpilniej. Przez całe trzy dni trwało to piekło. Wieziono ich do Nowo-Wilejki na stację kolejową, gdzie oczekiwały wagony towarowe, „ciepłuszki” z okratowanymi okienkami. Pełni rozpaczy i przerażenia ludzie zostawali w nich stłoczeni i w tych strasznych warunkach, nie „kibitkami”, wędrowali utartym szlakiem za Ural.

Oczekiwałam kiedy i do mojego mieszkania zaczną walić kolbami do drzwi.

Przyjechali! Ale nie po mnie tym razem, a po Felę. Przywieźli ją z pracy, kazali szybko pakować rzeczy i szybko wychodzić. Krótkie, bolesne pożegnanie i odjechała z ubogimi tobołkami na wygnanie. Zabrano tego dnia Maniutę z małym Witkiem, Bogusławlewiczów z ich dwoma chłopaczkami, Lusię Szalkiewiczową z jej 12 letnią Irusią, Kazika z Małgosią… Opustoszało miasto. Z kręgu znajomych poszło na wygnanie wielu, a mało kto z nich powrócił. Po trzech dniach nastąpiła przerwa w wywożeniu, zabrakło wagonów. Szykowano nowe składy pociągów na dalsze transporty. Przycichło, jakby wymarło nieszczęsne miasto, tylko melodia „katiuszy” rozlegała się na ulicach, w parkach i wszędzie wygwizdywana i śpiewana przez Żydów pewnych swoich „sojuszników” wobec groźby hitlerowskiej… W najbliższy poniedziałek wywozić mieli rodziny wojskowych i wielu według spisu. Na miejsce wywiezionych spodziewano się napływu ludzi z głębi Rosji. Lecz ten najbliższy poniedziałek minął spokojnie, a za to w niedzielę, podczas Mszy św. zaczęło się bombardowanie miasta i okolic. Owego pamiętnego dnia zmieniło się znowu nasze wojenne bytowanie.

Wracając jeszcze do czasów wcześniejszych… Zaczęły się kłopoty z Zygmuntem, który nie mógł się pokazywać ludziom w dzień, żeby go ktoś nie rozpoznał i nie wydał. Musiał się kryć i wychodzić ciemnymi wieczorami z domu, zawsze pod strachem że nie wróci.

Po pilnych poszukiwaniach znaleźliśmy zaciszny domek w lasku w Ożarelach na Kolonii Magistrackiej o jakieś osiem kilometrów od centrum Wilna. Młodzi przenieśli się tam, do małego, trzypokojowego domku, bez żadnych wygód, ani bieżącej wody. Za to powietrze bajeczne i świeże mleko dla dziecka, które rosło zdrowo. Przyjazd nastąpił w lipcu 1940 r. i przemieszkali tam całą zimę. Hania zaczęła pracować aż w Nowowilejce na stacji kolejowej jako kelnerka i tak to trwało do nadejścia Niemców, pamiętnego dnia 22czerwca, kiedy to w niedzielę rano zaczęto bombardować miasto i okolice.

(…)

Milanówek, 2 lutego 1984 r.

Wanda Szendzielarz – 1mo voto Swolkień, z domu Światopełk Mirska. Matka Anny (Hanny) Szendzielarz, żony mjr. „Łupaszki”. Zmarła 15 maja 1994 r., pochowana na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

Pełny tekst wspomnień Wandy Szendzielarz znajdziecie w pierwszym numerze kwartalnika „Wyklęci”, dostępny tutaj: http://sklep.miles.iq.pl/produkt/kwartalnik-wykleci-2/

1 W tekście zachowano pisownię oryginalną.

Lidzbark Warmiński

20 września br. z inicjatywy Artura Sławeckiego w Lidzbarku Warmińskim Kajetan Rajski wygłosił prelekcję pt. „Walka podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej”. Spotkanie organizował lidzbarski radny Andrzej Kabała. Zebrani przyłączyli się do akcji „Zasponsoruj kwartalnik Wyklęci bibliotece” i zebrali 55 zł. Z tej kwoty dwa zestawy kwartalników zostały wysłane do:
– Zespół Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej ul. Św. Stanisława Kostki 17, 25-341 Kielce
– Publiczne Gimnazjum, ul. Szkolna 18, 98-270 Złoczew

100 zestawów do 100 szkół na Lubelszczyźnie

100 zestawów kwartalnika „Wyklęci” zostało wysłanych do szkół w województwie lubelskim! Ufundowała je PGE Dystrybucja SA Oddział w Lublinie. Dziękujemy!

1. I Liceum Ogólnokształcące, Al. Racławickie 26, 20-043 Lublin

2. II Liceum Ogólnokształcące, ul. Ogrodowa 16, 20-075 Lublin

3. III Liceum Ogólnokształcące, Pl. Wolności 4, 20-005 Lublin

4. IV Liceum Ogólnokształcące, ul. Szkolna 4, 20-124 Lublin

5. IX Liceum Ogólnokształcące, ul. Andrzeja Struga 6, 20-709 Lublin

6. Liceum Ogólnokształcące, 1 Maja 14 C 20-410 Lublin

7. Pallotyńskie Liceum Ogólnokształcące, al. Warszawska 31, 20-803 Lublin

8. Prywatne Katolickie Liceum Ogólnokształcące, Droga Męczenników Majdanka, 27 20-325 Lublin

9. Technikum Budowlane, ul. Słowicza 3, 20-336 Lublin

10. Państwowe Szkoły Budownictwa i Geodezji, Al. Racławickie 5, 20-950 Lublin

11. Zespół Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego, Al. Racławickie 7, 20-059 Lublin

12. Technikum Drzewne, Słowicza 3, 20-336 Lublin

13. Zespół Szkół Ekonomicznych, Bernardyńska 14, 20-109 Lublin

14. Zespół Szkół Nr 1, ul. Podwale 11, 20-117 Lublin

15. Zespół Szkół Elektronicznych, ul. Wojciechowska 38, 20-704 Lublin

16. Zespół Szkół Nr 5, ul. Elsnera 5, 20-854 Lublin

17. Technikum Mechaniczne, ul. Magnoliowa 8, 20-143 Lublin

18. Zespół Szkół Samochodowych, al. J. Długosza 10A, 20-054 Lublin

19. Zespół Szkół Transportowo – Komunikacyjnych, ul. Zemborzycka 82, 20-445 Lublin

20. Zespół Szkół Odzieżowo – Włókienniczych, ul. Spokojna 10, 20-074 Lublin

21. V Liceum Ogólnokształcące, ul. Lipowa 7, 20-020 Lublin

22. VI Liceum Ogólnokształcące, ul. Mickiewicza 36, 20-466 Lublin

23. Zespół Szkół nr 11, ul. Farbiarska 8, 20-107 Lublin

24. VIII Liceum Ogólnokształcące, ul. Słowicza 5, 20-336 Lublin

25. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1, ul. Radzyńska 5, 20-850 Lublin

26. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5, ul. Rzeckiego 10, 20-637 Lublin

27. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2, ul. Przyjaźni 12, 20-314 Lublin

28. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 4, ul. Tumidajskiego 6A, 20-247 Lublin

29. XXI Liceum Ogólnokształcące, ul. Ks. M. Słowikowskiego 6, 20-124 Lublin

30. XXIII Liceum Ogólnokształcące, ul. Poniatowskiego 5, 20-060 Lublin

31. Zespół Szkół nr 10, ul. Biedronki 13, 20-543 Lublin

32. Zespół Szkół Energetycznych, ul. Długa 6, 20-346 Lublin

33. Zespół Szkół Nr 3, ul. Wyścigowa 31, 20-425 Lublin

34. Liceum Ogólnokształcące, ul. Lubelska 57/59, 21-560 Międzyrzec Podlaski

35. Zespół Szkół, ul. Siedlecka 1, 21-505 Janów Podlaski

36. Zespół Szkół, ul. Kolejarzy 16, 21-540 Małaszewicze

37. Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 1, ul. Wojska Polskiego 88, 21-550 Terespol

38. Liceum Ogólnokształcące, ul. Warszawska 44, 21-580 Wisznice

39. Zespół Szkół Ekonomicznych, ul. 3 Maja 40/42, 21-560 Międzyrzec Podlaski

40. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, ul. Warszawska 30, 21-560 Międzyrzec Podlaski

41. Zespół Szkół, ul. Siedlecka 1, 21-505 Janów Podlaski

42. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego, ul. Bialska 7, 21-542 Leśna Podlaska

43. Zespół Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących, ul. Cegielniana 24, 23-400 Biłgoraj

44. Zespół Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących, ul. Przemysłowa 23, 23-400 Biłgoraj

45. Katolickie Liceum Ogólnokształcące, ul. Krzeszowska 1, 23-400 Biłgoraj

46. Zespół Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych, ul. Piłsudskiego 34, 23-465 Turobin

47. Zespół Szkół Ogólnokształcących, ul. Kościuszki 41, 43 23-400 Biłgoraj

48. Samorządowy Zespól Szkół, ul. Broniewskiego 14, 23-460 Józefów

49. Zespół Szkół Ekonomicznych, ul. Kościelna 12, 23-420 Tarnogród

50. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego, Różaniec Pierwszy 94, 23-420 Tarnogród

51. Zespół Szkół Leśnych, ul. Polna 3 23-400 Biłgoraj

52. Regionalne Centrum Edukacji Zawodowej, ul. Kościuszki 98, 23-400 Biłgoraj

53. Zespół Szkół, ul. 3-go Maja 4, 22-145 Dubienka

54. Zespół Szkół, ul. Szkolna 64, 22-130 Siedliszcze

55. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego, ul. Szkolna 2, 22-105 Okszów

56. Zespół Szkół, ul. Piłsudskiego 58, 22-523 Horodło

57. Zespół Szkół Nr 2, ul. 3 Maja 1, 22-500 Hrubieszów

58. Zespół Szkół Nr 3, ul. Żeromskiego 11, 22-500 Hrubieszów

59. Zespół Szkół, ul. Parkowa 2, 22-540 Dołhobyczów

60. Zespół Szkół Nr 1, ul. Zamojska 18a, 22-500 Hrubieszów

61. Zespół Szkół Nr 4, ul. Dwernickiego 10, 22-500 Hrubieszów

62. Zespół Szkół Zawodowych, ul. Ogrodowa 20 23-300 Janów Lubelski

63. Zespół Szkół, ul. Ogrodowa 6, 23-310 Modliborzyce

64. Zespół Szkół, ul. Zamoyskiego 68, 23-300 Janów Lubelski

65. Liceum Ogólnokształcące, ul. Jana Pawła II 1, 23-300 Janów Lubelski

66. Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego, Potoczek 43, 23-313 Potok Wielki

67. I Liceum Ogólnokształcące, ul. Piłsudskiego 50, 22-300 Krasnystaw

68. II Liceum Ogólnokształcące, ul. Okrzei 5, 22-300 Krasnystaw

69. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, Zaburze 46, 22-335 Żółkiewka-Osada

70. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1, ul. Zamkowa 1, 22-300 Krasnystaw

71. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2, ul. Sobieskiego 5, 22-300 Krasnystaw

72. Zespół Szkół, Siennica Różana 266 A, 22-304 Siennica Różana

73. Zespół Szkół Nr 1, ul. Armii Krajowej 25, 23-200 Kraśnik

74. Zespół Szkół Nr 2, ul. Sikorskiego 25, 23-204 Kraśnik

75. Zespół Szkół Nr 3, ul. Słowackiego 7, 23-210 Kraśnik

76. Zespół Szkół, ul. T. Kościuszki 22, 23-235 Annopol

77. Zespół Szkół Ogólnokształcących, ul. Wodna 24, 23-250 Urzędów

78. Zespół Szkół, Wólka Gościeradowska 72A, 23-275 Gościeradów

79. Zespół Szkół nr 1, ul. Sienkiewicza 1, 23-213 Zakrzówek

80. Zespół Szkół Nr 2, ul. Chopina 6, 20-100 Lubartów

81. Zespół Szkół, ul. Warszawska 41, 21-150 Kock

82. II Liceum Ogólnokształcące, ul. 1 Maja 66/74, 21-100 Lubartów

83. Zespół Szkół, ul. Unicka 5, 21-110 Ostrów Lubelski

84. Zespół Szkół, Lubartowska 53, 21-132 Kamionka

85. Regionalne Centrum Edukacji Zawodowej, ul. 1 Maja 82, 21-100 Lubartów

86. Zespół Szkół Ogólnokształcących, ul. Szkolna II 2B, 21-140 Michów

87. Zespół Szkół nr 1, ul. Szkolna 53, 21-010 Łęczna

88. Zespół Szkół Rolniczych, Kijany 19, 21-077 Spiczyn

89. Zespół Szkół, ul. Bogdanowicza 9, 21-010 Łęczna

90. Zespół Szkół, ul. Mickiewicza 19, 21-013 Puchaczów

91. Zespół Szkół Górniczych, ul. Bogdanowicza 9, 21-010 Łęczna

92. Zespół Szkół, Ludwin 30 A, 21-075 Ludwin

93. Zespół Szkół Nr 2, ul. Partyzancka 62, 21-020 Milejów

94. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, ul. Chopina 8, 22-650 Łaszczów

95. Zespół Szkół Nr 1, ul. Wyspiańskiego 8, 22-600 Tomaszów Lubelski

96. Zespół Szkół Nr 5, ul. Kościelna 25, 22-630 Tyszowce

97. Zespół Szkół Nr 2, ul. Żwirki i Wigury 3, 22-600 Tomaszów Lubelski

98. Zespół Szkół Nr 6, ul. Szkolna 2, 22-680 Lubycza Królewska

99. Zespół Szkół Nr 3, ul. Hallera 5, 22-600 Tomaszów Lubelski

100. Zespół Szkół Nr 4, ul. Żwirki i Wigury 7, 22-600 Tomaszów Lubelski

Szlakiem 5. Wileńskiej Brygady AK „Łupaszki” na Warmii i Mazurach

Zbigniew Kononowicz

Szlakiem 5. Wileńskiej Brygady AK „Łupaszki” na Warmii i Mazurach

5. Wileńska Brygada AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” walczyła w okupowanej przez Sowietów Polsce, między innymi na terenach Warmii i Mazur, również w samym Olsztynie w 1946 r. Na tym terenie działały dwa Szwadrony 5. Wileńskiej Brygady AK – 3. Szwadron ppor. Leona Smoleńskiego „Zeusa”, który operował na pograniczu Warmii, Mazur i Powiśla oraz 4. Szwadron ppor. Henryka Wieliczki „Lufy”, przy którym pozostawał mjr „Łupaszko”, działający w zachodniej części Mazur i na Warmii.

Z zachowanego Dziennika 4. Szwadronu ppor. „Lufy” można odtworzyć szlak bojowy tego oddziału z dnia na dzień, a także dowiedzieć się, jak wyglądało codzienne życie partyzanckie. Wraz z innymi dokumentami 5. Wileńskiej Brygady AK został odnaleziony przez UB na Podlasiu w 1949 r.

***

Działania niepodległościowe 5. Wileńskiej Brygady AK „Łupaszki” na terenie Warmii i Mazur zainteresowały mnie nie tylko z tego powodu, że od urodzenia jestem mieszkańcem Olsztyna, ale przede wszystkim z powodu historii rodzinnej.

Od ponad ośmiu lat po śmierci Ojca, który był żołnierzem 2. Wileńskiej Brygady AK „Kaziuka”, zainteresowałem się bardziej historią „Samoobrony Wileńskiej” i ppłk. Jerzym Dąmbrowskim „Łupaszką”. Mój dziadek Antoni Kononowicz urodzony w Małych Solecznikach na Wileńszczyźnie w 1891 r. od samego początku był ochotnikiem, zagończykiem u ppłk. Jerzego Dąmbrowskiego. Służył w Samoobronie Litwy i Białorusi (Samoobronie Wileńskiej), potem 13 Pułku Ułanów Wileńskich i 211 Ochotniczym Pułku Ułanów Nadniemeńskich. Brał udział w słynnym „rajdzie” z Białej Waki do Brześcia w styczniu 1919 r.

Razem z dziadkiem służyli bracia Józef i Stanisław Mackiewicz, ks. Walerian Meysztowicz, przyjaciel św. Jana Pawła II (jest wersja, że ks. Meysztowicz zmarł w szpitalu na kolanach Karola Wojtyły), Tomasz Zan (prawnuk Tomasza Zana Promienistego, przyjaciela Adama Mickiewicza), Jan Kalenkiewicz, ojciec Macieja, założyciela formacji Cichociemnych, Eustachy hr. Sapiecha, Jan hr. Tyszkiewicz. Był również z nimi jako harcerz Witold Pilecki.
Szukałem i szukam następnych. Ostatni, którego znalazłem, to jeden z głównych bohaterów książek „Piąty etap” i „Bogom nocy równi” Sergiusza Piaseckiego – „Antoni Kralewicz”, partyzant Jerzego Dąmbrowskiego. W rzeczywistości to Antoni Niewiarowicz, przyjaciel Piaseckiego. Sergiusz Piasecki również służył w polskiej Dywizji Litewsko-Białoruskiej.

Oddział, właściwie pospolite ruszenie, na samym początku liczył około pięciuset zagończyków, w tym dwustu na koniach. Dziadek służył w oddziale konnym, był furażowym całego pułku. Oddział przeszedł kilkusetkilometrową trasę w warunkach mroźnej zimy. Na trasie staczał potyczki z regularną Armią Czerwoną i jednostkami niemieckimi. Rajd zakończyli zdobyciem okupowanego przez Niemców Brześcia. Tam weszli faktycznie w skład polskiej armii. Ks. Meysztowicz opisał to jako połączenie ostatniego pospolitego ruszenia Wielkiego Księstwa Litewskiego z Koroną.

Cała ich ułańska przygoda zaczęła się na Sylwestra 1918 r. w Wilnie przy ul. Wroniej 5. Zaatakowali i zdobyli jaczejkę, czyli „Wronie Gniazdo” (siedlisko komunistów oczekujących bolszewików). Walczył tam harcerz Witold Pilecki, który wtedy pierwszy raz zapoznał się z granatem. Jaczejka została zdobyta i Wilno było dwa dni wolne, nadciągała jednak Armia Czerwona, a wojsko niemieckie wycofywało się. Niemcy zaproponowali, aby poddali się, a oni ich przewiozą do Łap, aby mogli połączyć się z wojskami polskimi. Około dwóch tysięcy ochotników i ponad stu oficerów „poddało się”. Ppłk Jerzy Dąmbrowski i jego brat Władysław nie zgodzili się na to. Wraz z około pięciuset ochotnikami wycofali się do Białej Waki i zaczęli słynny rajd do Brześcia.

We wrześniu 1939 r. ppłk Jerzy Dąmbrowski był dowódcą mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” w 110 Rezerwowym Pułku Ułanów. Został zamordowany przez Sowietów w Mińsku Litewskim, wcześniej przebywał w Starobielsku, prawdopodobnie pochowany został w Kuropatach koło Mińska. Ppłk. Jerzym Dąmbrowskim interesował się prof. Tomasz Strzembosz. Opublikował książkę „Saga o «Łupaszce» ppłk. Jerzym Dąmbrowskim”.

Dla mjr. Zygmunta Szendzielarza ppłk Jerzy Dąmbrowski był wzorem do naśladowania, stąd przybrany przez niego pseudonim „Łupaszko”. Wobec powyższego również zainteresowałem się mjr. Zygmuntem Szendzielarzem i jego 5. Wileńską Brygadą AK. Dzięki mojemu Ojcu poznałem wielu Żołnierzy Wyklętych. W latach 80-tych i 90-tych co roku jeździliśmy razem na rocznice Operacji Ostra Brama, na które przyjeżdżali żołnierze wileńskiej i nowogródzkiej AK.

***

Będąc projektantem urządzeń sanitarnych jeżdżę dużo samochodem po Warmii i Mazurach. Brałem ze sobą Ojca i zawsze wracając z „roboty” mówił mi, w którym miejscu mam wjechać w lasy Warmii i Mazur, aby poznać szlaki 5. Wileńskiej Brygady AK. Miejsca te znał z opowiadań kolegów oraz bardzo dużo czytał na ten temat. W ten sposób przejechałem z Ojcem dobrych parę setek kilometrów po duktach leśnych Warmii i Mazur.

Nie zawsze warunki pozwalały na jazdę po lasach. W 2015 r. lato było wyjątkowo gorące i była susza, wobec powyższego można było poruszać się samochodem dosyć bezpiecznie szlakiem 5.Wileńskiej Brygady AK. Mając cały Dziennik 4. Szwadronu „Lufy” postanowiłem wykorzystać sprzyjające warunki atmosferyczne i dojechać do jak największej ilości leśniczówek, w których ten oddział ukrywał się przed wojskami komunistycznymi.

***

Henryk Wieliczko urodził się 18 sierpnia 1922 r. w Wilnie. Działalność partyzancką rozpoczął we wrześniu 1943 r. w oddziale kpt. Wincentego Mroczkowskiego „Zapory”, pozostałego po rozbitym przez partyzantkę sowiecką oddziale AK por. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. W szeregach 5. Wileńskiej Brygady AK walczył od początku jej istnienia, uczestniczył w najważniejszych bitwach: z Niemcami – 31 stycznia 1944 r. pod Worzianami oraz partyzantką sowiecką – 2 lutego 1944 r. pod Radziuszami. Po rozwiązaniu brygady 23 lipca 1944 r. pod Porzeczem przedzierał się do Puszczy Augustowskiej, gdzie mjr „Łupaszko” wyznaczył koncentrację. Schwytany przez Sowietów trafił do 6 batalionu zapasowego WP formującego się w Dojlidach koło Białegostoku. Tego samego dnia zdezerterował i dołączył do mjr. „Łupaszki”.

Wiosną 1945 r. objął stanowisko zastępcy dowódcy 4. Szwadronu w odtwarzanej na Białostocczyźnie 5. Wileńskiej Brygadzie AK. W trakcie służby w brygadzie otrzymał awans do stopnia wachmistrza oraz Krzyż Walecznych. Po drugim już rozwiązaniu brygady, we wrześniu 1945 r., kontynuował działalność niepodległościową w szeregach patroli dywersyjnych na Pomorzu. W końcu marca 1946 r. mjr „Łupaszko” powierzył mu zadanie przedarcia się przez teren Warmii i Mazur na Białostocczyznę, celem ściągnięcia na Pomorze zdemobilizowanych rok wcześniej żołnierzy 5. Brygady. Zebrawszy ochotników po raz drugi przemierzył samochodem teren Warmii i Mazur, docierając do miejsca formowania brygady w okolicach Sztumu. Po wykonaniu tej akcji niemal natychmiast „wyszedł w pole”. Najpierw dowodził pierwszym patrolem partyzanckim 5. Wileńskiej Brygady AK na Pomorzu, a następnie 4. Szwadronem. Jego akcje cechował dynamizm, umiejętność panowania nad rozwojem sytuacji oraz zdolność podejmowania błyskawicznych decyzji. Dowodzony przez niego pododdział był też zdecydowanie najruchliwszą jednostką wileńską na Pomorzu. Jako jedyny przemierzył kilkakrotnie Warmię i Mazury, znacząc swój szlak bojowy samymi sukcesami. Pododdział 5. Brygady jako jedyny dotrwał też do amnestii 1947 r., kiedy to uległ samorozwiązaniu. Po demobilizacji 4. Szwadronu ppor. Henryk Wieliczko „Lufa” pozostał w szeregach działającej na Podlasiu i Białostocczyźnie 6. Wileńskiej Brygady AK. Zadenuncjowany przez agenta UB, 26 czerwca 1948 r. został aresztowany na stacji kolejowej w Siedlcach i postrzelony w trakcie próby ucieczki. Mimo bardzo ciężkiego śledztwa w WUBP w Lublinie zachował niezwykle godną postawę. Skazany na karę śmierci przez WSR w Lublinie, został zamordowany 14 marca 1949 r. w więzieniu na Zamku.

***

Jedną z najważniejszych leśniczówek 5. Wileńskiej Brygady AK, już nie istniejącą, była leśniczówka w Omulewie. Jest ona wielokrotnie wspominana w Dzienniku przez „Lufę”. Na przykład dzień przed referendum w 1946 r. 4. Szwadron „Lufy” zakwaterował już po raz kolejny w leśniczówce Omulew i przebywał tam do 1 lipca. Mjr „Łupaszko” po wcześniejszych likwidacjach funkcjonariuszy UB postanowił przeczekać ten okres bez podejmowania jakichkolwiek działań. „Lufa” opisał to w Dzienniku pod datami 29 i 30 czerwca 1946 r.

Leśniczówka Omulew już nie istnieje, ale cała historia związana z jej losami wydaje się paradoksalna. Po tzw. okresie utrwalania władzy ludowej, w latach sześćdziesiątych, w tym miejscu wybudowano ośrodek rządowy dla prominentów komunistycznych. Obecnie wykorzystywany jest przez MON. Bardzo chętnie przyjeżdżał tu Jaruzelski. Tak więc miejsce, w którym w 1946 r. ukrywał się przed obławami „Łupaszko” i jego Szwadrony, kilkanaście lat później stało się miejscem wypoczynku władz komunistycznych.

1 listopada 2015 r. zajechałem w miejsce nieistniejącej już leśniczówki Omulew, aby zapalić znicz w ramach akcji „1 listopada – Zapal znicz Bohaterom”.

Z Dziennika „Lufy” wynika, że ciekawym terenem działań 4.Szwadronu były okolice miejscowości Tarda niedaleko Miłomłyna. Tutaj doszło prawdopodobnie do spotkania mjr. „Łupaszki” z wysłannikami 6. Wileńskiej Brygady WiN ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”. Zacząłem szukać miejsca tego spotkania. Poznałem pana Jana Kulpę, 93 letniego emerytowanego leśniczego, mieszkańca Tardy, żołnierza AK z Podkarpacia. Od 1946 r. pracował jako leśniczy w leśnictwie Tarda, nadleśnictwo Miłomłyn. Swoją terenową Toyotą pan Jan zawiózł mnie przez las pod sam bunkier. Był to prawdopodobnie bunkier wykonany przez żołnierzy 4. Szwadronu „Lufy” 5. Wileńskiej Brygady AK.

W latach pięćdziesiątych pan Jan jako leśniczy natknął się na ten opuszczony już bunkier podczas zbierania grzybów, zauważył wystającą z mchu rurkę, myślał na początku, że to grzyb, a potem okazało się, że była to bardzo dobrze zamelinowana rura wentylacyjna.

Prawdopodobnie w tym „bunkrze” doszło do spotkania „Łupaszki” z partyzantami „Wiktora”, ewentualnie w jakimś niezamieszkałym budynku w okolicy.

Przy okazji dowiedziałem się, że znajomym pana Jana Kulpy był gen. Antoni Heda „Szary”, który niedaleko w miejscowości Emilianowo (obecnie Zatoka) koło Miłomłyna ukrywał się przed UB już po akcji rozbicia więzienia w Kielcach. Mieszkał tutaj pod nazwiskiem Antoni Wiśniewski.

Niedaleko od Tardy i Emilianowa (obecnie Zatoka) w Nadleśnictwie Miłomłyn w styczniu i lutym 1946 r. pracowała Danuta Siedzikówna „Inka” pod fałszywym nazwiskiem Danuta Obuchowicz.

Parę kilometrów dalej doszło do ciekawego incydentu, którego opis możemy znaleźć w Dzienniku „Lufy”: „9 VI Zielone Święta spędzamy na plaży nad wielkim kanałem. Zatrzymujemy tam piękny statek, który jedzie z Ostródy pod Elbląg. Dowiadujemy się, że ma nim wracać Bierut. «Wściekamy się», że zatrzymaliśmy go teraz, a nie w powrotnej drodze”.

Latem 2015 r. zajechałem również do leśniczówki Jełguń (niedaleko Olsztyna).

30 października 1946 r. w tej leśniczówce zmarł ciężko ranny w walce z oddziałem MO Henryk Wojczyński „Mercedes”, żołnierz 4. Szwadronu „Lufy” 5. Wileńskiej Brygady AK. „Inka” nazywała go swoim narzeczonym, a mjr „Łupaszko” tytułował „przyjacielem”. Przed śmiercią „Inki” „Mercedes” służył w Szwadronie „Żelaznego”.

30 października 1946 r. „Lufa” zanotował w Dzienniku: „Odjazd samochodem pod Łajs. W Pasymie lekarza też nie ma. Na postoju w leśniczówce Gelgungen (Jełguń) umiera «Mercedes»”. Okoliczności śmiertelnej rany „Mercedesa” opisał następująco: „W dniu 28 października 1946 r. pomiędzy wsiami Rękownica a Piduń na trasie Jedwabno-Wielbark pow. Szczytno doszło do potyczki z reżimowym milicyjnym patrolem. W potyczce zginęło 3 milicjantów. Dowódca grupy chor. Jarzębowski upozorował poddanie. Gdy zbliżyli się do niego partyzanci rzucił ukryty w ręku granat, którego odłamki ciężko raniły «Mercedesa»”. Po tym incydencie milicjant Jarzębowski został zastrzelony przez „Lufę”. „Mercedes” zmarł w dniu 30 października w leśniczówce Jełguń bez pomocy lekarskiej.

Po dotarciu do nieistniejącej dziś leśniczówki Kieraj, leżącej w pobliżu Stawigudy, partyzanci zrobili poległemu koledze prowizoryczną trumnę i poprosili gospodarzy z leżącej w pobliżu wsi Wymój o dokonanie pochówku informując, że mają pochować Henryka Wojczyńskiego „Mercedesa”, partyzanta 5. Wileńskiej Brygady AK, po czym odjechali w stronę Borów Tucholskich. Gospodarze Warmiacy, ciężko doświadczeni przez nową władzę ludową i Sowietów, którzy popełnili podczas zajmowania tych terenów liczne gwałty i rabunki, w obawie przed kolejnymi szykanami ze strony UB następnego dnia zameldowali o posiadaniu trumny ze zwłokami na posterunku MO w Stawigudzie. Zostali natychmiast aresztowani i zamknięci razem z rozkładającymi się zwłokami w piwniczce leżącej obok posterunku. Po dwóch dniach UB z Olsztyna zabrało zwłoki „Mercedesa” do Olsztyna, a Warmiaków po jakimś czasie wypuszczono.

Po tygodniu 4. Szwadron w powrotnej drodze na Podlasie ponownie odwiedził wioskę Wymój. „Lufa” zanotował w swym Dzienniku, że cała rodzina została aresztowana. Zwłoki „Mercedesa” spoczywają najprawdopodobniej na tzw. francuskim cmentarzu w Olsztynie przy ul. Szarych Szeregów, gdzie ubowcy dokonywali skrytych pochówków zamordowanych więźniów.

Kolejne miejsce znajduje się w Olsztynie przy ul. Moniuszki 11. W mieszkaniu państwa Symonowiczów wielu żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK znajdowało schronienie. Wiosną 1946 r. mieszkanie stało się partyzancką „meliną” utworzoną przez ppor. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Bywali tutaj wachm. Jerzy Lejkowski „Szpagat”, wachm. Leon Smoliński „Zeus”, wachm. Wacław Beynar „Orszak” , ppor. Zdzisław Badocha „Żelazny” i ppor. Henryk Wieliczko „Lufa”. 6 lipca 1946 r. ubecy weszli do mieszkania Symonowiczów i zrobili kocioł. Grupą ubeków dowodził ówczesny szef olsztyńskiego UB Józef Światło. Jak wynika z ubeckich akt wachm. „Szpagat” i Halina Symonowicz zostali aresztowani 6 lipca 1946 r., a Bogumiła Symonowicz 7 lipca. Bogumiłę ubecy wyprowadzili w środku nocy, bo obawiali się , że podnosząc głos, krzycząc, zepsuje im kocioł. Szczęśliwie ostrzeżona została Danuta Siedzikówna „Inka” idąca na melinę przy ul. Moniuszki 11. „Inka” wyjechała wtedy z Olsztyna.

4. Szwadron „Lufy” krążył wokół Olsztyna, natomiast ppor. „Zagończyk” w odtworzonej 5. Wileńskiej Brygadzie AK objął dowództwo samodzielnego patrolu bojowo-dywersyjnego na okręg gdańsko-olsztyński. Od marca do czerwca 1946 r. patrol ten dokonał szeregu akcji, między innymi w Olsztynie, Gdańsku, Sopocie i Tczewie zdobywając broń oraz gotówkę, która przekazana została oddziałowi mjr. „Łupaszki” do dalszej walki z okupantem sowieckim.

Na ulicy Lelewela w Olsztynie, niedaleko katedry, była kolejna melina partyzancka 5. Wileńskiej Brygady AK. Na tej ulicy ukrywał się przed UB Józef Rusak, żołnierz mjr. „Łupaszki”. Przechował w swoim mieszkaniu Danutę Siedzikównę „Inkę”.

20 czerwca 2015 r. w Garnizonie w Lidzbarku Warmińskim odbyły się uroczystości związane z obchodami święta 9. Warmińskiego Pułku Rozpoznawczego, połączone z nadaniem jednostce imienia Patrona mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” oraz przejęciem dziedzictwa tradycji 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Podczas uroczystości miałem zaszczyt spotkać pana Józefa Rusaka.

Z relacji pana Józefa Rusaka: „Po jakimś czasie polecono mi, bym wyszedł na stację kolejową. Przyjedzie sanitariuszka, którą mam przechować przez kilka dni. To była «Inka». Przyprowadziłem ją do domu, którym był mały pokoik i kuchenka. Musieliśmy sobie jakoś w tych warunkach radzić. Była u mnie trzy dni. Spaliśmy na zmianę: jedno na jedynym tu łóżku, drugie na podłodze… Z tych dni zapamiętałem «Inkę» z codziennej modlitwy porannej i wieczornej, które odmawiała bardzo żarliwie. To był nie tylko pacierz. «Inka» znała na pamięć litanię do Matki Bożej. Któregoś dnia kazała mi uklęknąć obok siebie i razem modliliśmy się w swoich intencjach. Tyle lat minęło, a pamiętam to dobrze”.

***

Szlakiem 4. Szwadronu 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki” przejechałem dobrych kilkaset kilometrów, mając przy sobie Dziennik „Lufy”. Jeżdżąc po lasach, czasami błądząc, poznawałem wielu ludzi, którzy w większości pomagali mi swoimi informacjami, gdzie mam jechać, gdzie szukać i kogo pytać. Opowiadałem im, jaki jest mój cel podróży, wyjmowałem Dziennik „Lufy” i czytałem. Miejscowi mieszkańcy byli bardzo zaskoczeni, bo wielu dowiadywało się po raz pierwszy, że na ich terenach walczył z komunistami 4. Szwadron 5.Wileńskiej Brygady AK. Również w głębokich lasach podczas moich rajdów trafiałem na osoby zorientowane, nawet bardzo, które pomogły mi w orientacji i rozpoznaniu terenu.

Do wielu jeszcze miejsc, w których ukrywał się „Lufa” i mjr „Łupaszka”, które można zidentyfikować na podstawie Dziennika „Lufy” nie dotarłem, ale mam zamiar dotrzeć, przynajmniej na terenie Warmii.

 

 

Artykuł z numeru pierwszego kwartalnika „Wyklęci”, dostępny w sprzedaży tutaj: Kwartalnik „Wyklęci” nr 1

15 zestawów do 15 tarnowskich szkół!

Witold Zamorski z Krakowa ufundował piętnaście zestawów kwartalników, które zostały wysłane do następujących szkół:

– Liceum Ogólnokształcące, ul. Piłsudskiego 4, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 2, ul. Mickiewicza 16, 33-100 Tarnów;

– III Liceum Ogólnokształcące, ul. Brodzińskiego 6, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 1, ul. Norwida 22, 33-101 Tarnów;

– Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, ul. Kwiatkowskiego 21, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Plastycznych, ul. Westwalewicza 6, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Technicznych, ul. Kwiatkowskiego 17, 33-101 Tarnów;

– Zespół Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych, ul. Bema 9-11, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Mechaniczno-Elektrycznych, ul. Szujskiego 13, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Ogólnokształcących i Technicznych, ul. Brodzińskiego 9, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Techniczno-Zawodowych, ul. Piłsudskiego 19, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Budowlanych, ul. Legionów 15, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych, ul. Sanguszków 28, 33-100 Tarnów;

– V Liceum Ogólnokształcące, ul. Rejtana 20, 33-100 Tarnów;

– Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 4, ul. Legionów im. H. Dąbrowskiego 16, 33-100 Tarnów.

Dziękujemy!

Zestawy ufundowane szkołom przez kibiców Legii

Dziesięć zestawów kwartalników zostało ufundowane przez kibiców Legii Warszawa z „Grupy Nowodworskiej” z inicjatywy Kamila Janczarka. Trafiły do następujących szkół:

– LO im. Wojska Polskiego w Nowym Dworze Mazowieckim

– Szkoła podstawowa nr 5 im. Janusza Kusocińskiego w NDM

– Zespół szkół zawodowych nr 1 na ul. Górskiej w NDM

– Zespół szkół nr 2 ul. Długa NDM

– Publiczne Gimnazjum nr 2 im. Ryszarda Kaczorowskiego w NDM

– Szkoła podstawowa nr 7 im Orła Białego w NDM

– Publiczne Gimnazjum nr 1 im Jana Pawła II w NDM

– Szkoła Podstawowa nr 4 im. Obrońców Modlina i Publiczne Gimnazjum nr 4 im. płk. Edwarda Malewicza w Modlinie Twierdzy

– Zespół szkolno-przedszkolny nr 1 w Zakroczymiu

– Szkoła podstawowa im. Fryderyka Chopina w Wojszycach

Dziękujemy!

Zasponsoruj kwartalnik „WYKLĘCI” bibliotece!

ZASPONSORUJ KWARTALNIK „WYKLĘCI” BIBLIOTECE!

ok-adkipg

Od kilku lat zauważalny jest wzrost zainteresowania młodych osób historią Żołnierzy Wyklętych. W związku z tym wychodząc naprzeciw tym zainteresowaniom zaczynamy akcję o powyższym tytule. Zależy nam na tym, aby kwartalnik „Wyklęci” znalazł się w bibliotekach szkolnych i publicznych:

– drugi i trzeci numer kwartalnika „Wyklęci” (egzemplarze ze zwrotów) wraz z przesyłką: 22 zł,

– wpłata na numer konta: Wydawnictwo Miles 30 1090 1665 0000 0001 3169 7835 z podaniem szkoły lub biblioteki publicznej, do której ma trafić zestaw kwartalników lub tylko dopiskiem „fundator”,

– jeśli ktoś chce zasponsorować kilka bibliotek szkolnych lub publicznych, wtedy prosimy o podanie szkół i bibliotek publicznych, do których mają trafić zestawy kwartalników w wiadomości mailowej: wydawnictwo.miles@gmail.com i wpłatę wielokrotności kwoty 22 zł na podane wyżej konto,

– jeśli otrzymamy wpłatę na konto bez podania adresu szkoły lub biblioteki publicznej (również w mailu), wtedy sami wybierzemy szkoły i biblioteki publiczne, do których trafią zestawy kwartalników,

– imiona i nazwiska fundatorów będą zamieszczane na profilu kwartalnika na facebooku, na naszej stronie internetowej i w kwartalniku, będą o tym również informowane szkoły i biblioteki publiczne, do których będzie trafiał zestaw kwartalników, chyba że osoba fundująca będzie chciała zachować anonimowość,

– oferta ważna tylko w zakupie do szkół i bibliotek publicznych.

PRZYŁĄCZ SIĘ DO AKCJI! POMÓŻ DOTRZEĆ MŁODYM LUDZIOM DO PRAWDZIWEJ HISTORII!!!

Czwarty numer kwartalnika „WYKLĘCI”

Głównym tematem czwartego numeru kwartalnika „WYKLĘCI” (październik-grudzień 2016 r.) są młodzieżowe organizacje konspiracyjne w latach 1944-1956, których działalność – nieco chyba obecnie zapomnianą – warto przywrócić naszej świadomości. Choć rzadko podejmowały one walkę zbrojną, ograniczając się często do akcji ulotkowych, malowania kotwicy na murach, samokształcenia i musztry wojskowej, to jednak odegrały istotną rolę w przekazywaniu i podtrzymywaniu etosu niepodległościowego.

Numer otwiera wywiad redaktora naczelnego Kajetana Rajskiego z Wojciechem Kolarskim, Podsekretarzem Stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Informujemy także o ustanowieniu i zasadach przyznawania nagród im. sierż. Józefa Franczaka „Lalusia” oraz Michała Krupy „Wierzby”, które po raz pierwszy zostaną przyznane na początku roku 2017.

Część poświęconą tematowi numeru rozpoczyna artykuł Pawła Wąsa o antykomunistycznej konspiracji młodzieżowej okresu stalinowskiego. Ewa Rzeczkowska pisze o Harcerzach Wyklętych – organizacji „Stalowi Polacy” w latach 1944-1951, Andrzej Józefowicz-Chmielewski o gryfickich Pannach Wyklętych, które zachowały się jak trzeba, czyli o członkiniach Związku Młodych Polskich Patriotów, a Agnieszka Sławińska o trzech więźniarkach z łagru Bojanowo: Marii Bachniak, Danucie Uchnast i Natalii Wal. Tekst Krzysztofa Szwagrzyka poświęcony jest konspiracji młodzieżowej na Dolnym Śląsku. Wojciech Łukaszewski w swoim artykule podejmuje tematykę młodzieżowych organizacji powiatów przasnyskiego i ostrołęckiego w walce z komunizmem, a Kamil Janczarek – młodzieżowych organizacji konspiracyjnych w Płocku. Kolejny tekst Andrzeja Józefowicza-Chmielewskiego poświęcony jest harcerzom filaretom z Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Kwidzynie, czyli członkom Organizacji Młodzieży Demokratyczno-Katolickiej, a Pawła Wąsa – konspiracyjnym organizacjom młodzieżowym w Tomaszowie Mazowieckim w latach 1949-1954. Katarzyna Sabat w artykule Kwiat Wolności – Polska Armia Krajowa pisze o niepodległościowej organizacji młodzieżowej w powiecie tarnobrzeskim w latach 1953-1957. Piotr Kardela podejmuje temat rozpracowania przez UB i likwidacji Polskiej Organizacji Młodzieży Katolickiej w Nowym Mieście Lubawskim. Ta część zawiera także teksty: Mariusza Soleckiego Umarli zobowiązują żywych. Sprawa Bronka Kozaka, Krzysztofa Dziadziuszki Polska Organizacja Podziemna „Wolność” (1950-1951), Patrycji Ratyńskiej Młodzi krakowianie w walce o suwerenność kraju. Związek Walczącej Młodzieży Polskiej oraz Tomasza Greniucha Śmierć najeźdźcy komunistycznemu i wszystkim komunistom. Podziemny Orzeł Wolności. Zamyka ją artykuł Tadeusza Płużańskiego Mścił się za cierpienia, których nie doświadczył. Salomon Morel.

Część drugą pt. Myśmy rebelianci… otwiera tekst Sandry Błażejewskiej o niesłusznie zapomnianym bohaterze Henryku Cybulskim „Harrym”, będący kontynuacją artykułu opublikowanego w trzecim numerze „WYKLĘTYCH”. Bartłomiej Szyprowski pisze o II Inspektoracie Zamojskim Armii Krajowej 1948-1950 (kontynuacja z numeru trzeciego), a Piotr Tomasz o Krajowej Policji Bezpieczeństwa. Michał Górski w tekście Lepszy niż James Bond przypomina postać zapomnianego superbohatera z Remiszowic – Jana Morawca. Krzysztof Skłodowski i Magdalena Wołowska-Rusińska poświęcili swój artykuł wydarzeniu historycznemu roku – widowisku „Obława Augustowska. Lipiec 1945”. Znajdują się tu również pierwsza część wywiadu Weroniki Girys-Czagowiec z Tadeuszem Płużańskim oraz teksty: Bartosza Tomczaka Por. Tadeusz Gaertner „Kruk”, „Grot” – żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, Arkadiusza Marka W partyzantce u „Szefa Czesia”… (kontynuacja z numeru trzeciego), Krzysztofa Żabierka Młody wiekiem o dojrzałym sercu bijącym dla Polski. Gabryel Fejcho „Bury”, „Ogień” (1927-1946). Tę część zamyka opowiadanie Roberta Radzika Granat, czyli epizod spod Śliwowa, oparte na wydarzeniach, do których doszło 30 kwietnia 1946 r. w powiecie Wysokie Mazowieckie.
Część trzecia numeru pt. Nie tylko w Polsce zawiera artykuł Istvána Pleyera Zapomniany węgierski ruch antykomunistyczny. Biała Gwardia (tłum. Jacek Ożóg).

W części czwartej Ze wspomnień rodzinnych znajduje się tekst Wandy Kaliny Nowackiej O moim ojcu Józefie Żółtowskim.

Piątą część Ku Waszej pamięci Żołnierze Wyklęci otwiera artykuł Jadwigi Jęcz poświęcony obecności Żołnierzy Wyklętych w poezji Zbigniewa Herberta. Tekst Anny Straszyńskiej i Piotra Szymanowskiego podejmuje temat ocalenia pamięci o katowni NKWD w kamienicy przy ul. Strzeleckiej 8 w Warszawie. Kazimierz Socha-Borzestowski pisze o uroczystościach upamiętniających działalność szwadronu ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” na terenie Kaszub, a Rafał Tesmer o upamiętnieniu 70. rocznicy powstania oddziału Marcjana Sarnowskiego „Cichego”. Rozważania na temat etosu Żołnierzy Wyklętych podejmuje Arkadiusz Cimoch w artykule Czy ich walka miała sens?. Marcin Maślanka przedstawia działalność Grupy Rekonstrukcji Historycznej GRYF z Koszalina. Tę część zamyka wiersz Dariusza Janusza Strzelczyka MSZA POLSKA.
Piąta, ostatnia część numeru pt. Varia zawiera tekst Krystiana Kratiuka Niezłomny krzyżowiec z Brazylii. Plinio Correa de Oliveira, poświęcony brazylijskiemu działaczowi katolickiemu, pisarzowi i politykowi, autorowi publikacji zatytułowanej Wolność Kościoła w państwie komunistycznym.

Zapraszamy do lektury!